Home / Aktualności / Ekspedycja Kaukaz 2012

2 czerwca

Wczoraj przeprawialiśmy się do Rosji. Ukrainę opuściliśmy sprawnie i promem przepłynęliśmy do Rosji. Tam zeszło nam kilka godzin, Marek miał problem bo na granicy znaleziono nóż nurkowy, należało zrobić ekspertyzę, czas 5 godzin… cale szczęście Marek jest doskonałym negocjatorem i załatwił sprawę przy pomocy 2 lizaków i paczki pestek. Na granicy zdarzył się jeszcze jeden incydent, celnicy złapali jakiegoś człowieka, który wiózł za dużo piwa… no jak mu nie pomoc, z chęcią zabraliśmy nadmiar… na wieczór jak znalazł. W Rosji zaraz po wjeździe Wojtkowi zabrakło paliwa a ja przebiłem oponę. Paliwo nie problem, opona większy, mogłem jechać bo powietrze schodziło powoli i udało się dojechać do wulkanizacji. Naprawa zajęła minutę. Jedziemy dalej, bez dodatkowych przygód trafiliśmy do Anapy, fantastyczny kurort, morze i góry, nocleg wypadł nam nad samym morzem. Wieczór ciepły… odpoczywamy.

4 czerwca

Ostatnie dwa dni to masa przygód na Rosyjskich drogach. Nocleg nad morzem zregenerował nasze zdrożone organizmy. Ruszyliśmy o godzinie 8.00 w kierunku Krasnodara, kilometry nawijamy błyskawicznie, droga świetna, paliwo w Rosji jest super. W miasteczku Krapotkino postanawiamy wymienić pieniądze, jest sobota godzina 14.30, banki zamknięte, wreszcie dzięki uprzejmości
lokalnego mieszkańca znajdujemy otwarty bank. Adam ( specjalista od wymian pieniędzy…każdy tu ma jakąś profesję) stoi 40 minut w kolejce ale udaje mu się w końcu sprawę załatwić, Pani w okienku upierała się że bez tłumaczenia paszportu się nie da ale jakoś się dało. Zatrzymujemy się w najbliższej stacji na tankowanie, nagle zjawiają się lokalni ,,bikerzy,, na swoich malutkich motocyklach. Wszyscy jak jeden mąż pijani w sztok, zachwycają się naszymi motocyklami, czasu nie mamy na pogawędki więc błyskawicznie się urywamy.
Zatrzymujemy się w drodze przy budce z kwasem chlebowym, są rozlokowane dość często, Pani sprzedawczyni dowiaduje się gdzie jedziemy i żywiołowo nam odradza tą trasę. Nie jedźcie tam w żadnym wypadku, tam Was od razu zastrzelą, chłopcy nie jedźcie.
Kiedy widzi, że nas nie przekona stwierdza, że będzie tu na nas czekać, żeby sprawdzić czy żyjemy. Całe szczęście zatrzymuje się samochód i wysiada dwóch gości, którzy jadą na ryby i mówią, żeby nie słuchać co mówi, jeżdżą sami często do Inguszeti i nie ma tam zagrożenia.
Dostajemy informację od Jacka, że jest w Mineralnych Wodach i szuka nam noclegu. Baliśmy się przed wyjazdem, że nie będzie tu dróg a drogi są extra, dwupasmówka, równa jak stół. Wjeżdżamy do Mineralnych Wód, mijamy salony Mercedesa, Porsche i innych topowych marek, dojeżdżamy do lotniska, tam spotykamy Jacka z Olegiem. Opowiadamy sobie przygody z dnia, Jacek Połucził sztraf za skoraść(prędkość), później w mieście zginął mu Oleg.

Znalazł go na weselu nieopodal, spotkał znajomego okazało się i przy okazji załatwił nam nocleg.
Poranek piękny, słońce i niebo bez chmur. Jedziemy dalej. Zapomniałem napisać , że noc spędziliśmy w Kraju Stawropolskim. Następną republiką jest Kabardyno Bałkaria, zatrzymujemy si ę w małej wiosce na śniadanie, kupujemy wiktuały w sklepiku wioskowym.; Dla wioski najazd takiej grupy to prawdziwe wydarzenie, najpierw nieufnie, później co odważniejsi podchodzą i pytają skąd przyjechaliście…z Polski….dziewięć dni na motocyklu….to niemożliwe. Już jesteśmy przyjaciółmi, takie tu zwyczaje.

Dostajemy info, że Jacek jest w Biesłanie więc szybko się zbieramy do Biesłanu. Wjeżdżamy do Vładykaukazu, zdjęcie przy napisie, na motocykle a tu z piskiem opon zatrzymuje się czarna Łada bez rejestracji. Wyskakuje z niej trzech gości w dresach i… druzja, eto wy, my was uwidieli po telewizoru? My? Znają nas? Jak się okazuje nie nas , nieopodal był jakiś zlot motocyklowy i myśleli , że my ze zlotu.
Zdjęcia z chłopakami, dostajemy od nich trzy butelki wódki, tak witają gości w Osetii Północnej, mówią, jedźcie z nami właśnie ,,zarezali barana” i zapraszają na ucztę. Jakoś się wykręcamy i jedziemy do szkoły w Biesłanie.
Nie potrafię znaleźć słów żeby opisać wrażenia z pobytu w szkole, ludzie przynoszą dzieciom wodę mineralną, stoi masa pełnych butelek wody. Na sali gimnastycznej, zdjęcia dzieci, ślady po kulach na ścianach, niewyobrażalna tragedia dla tych ludzi. Zostawiamy kwiaty i jedziemy na cmentarz gdzie są groby dzieci. Mają osobny cmentarz, pięknie utrzymany, pod pomnikiem zabawki i woda mineralna, zostawiamy kwiaty. Widać, że rodzice przynoszą dzieciom zabawki i wodę, tak jakby żyły, zostawiamy im piłkę z euro 2012. Bardzo chciałem tu przyjechać lecz po tym co zobaczyłem myślę, że drugi raz się nie odważę…emocje są tak silne.

W drogę do Nazrania 20 km., przed wjazdem do miasta delegacja , stroje ludowe, telewizja, minister rolnictwa ze świtą. Częstują nas chlebem ( naleśnik ale smaczny ) zaczynają się tańce. Najpierw para w strojach ludowych, później z tłumu wyskakują chłopaki i tańczą, nasza kolej nikt nie chce ale ,,mus jest,, gość musi, Jacek ratuje sytuację. Spięty jest strasznie ale daje radę.
Tankujemy i w eskorcie policyjnej jedziemy gdzieś w góry. Po ok 50 km wjeżdżamy na granicę Inguszetii, widoki są POWALAJĄCE, jak tu mówią jeśli ktoś nie widział gór w Inguszeti to nie widział gór. nie będę opisywał bo nie potrafię, załączymy kilka fotek . Mamy filmy i zdjęcia.
Krętymi drogami wjeżdżamy do hotelu, powitanie, obiad, i zakwaterowujemy się w czymś w rodzaju domków kapingowych. Z ważnych informacji to fakt, że jesteśmy w strefie gdzie jest ”suchyj zakon”czyli alkoholu niet.

Dzięki chłopaki z Osetii…mamy trzy butelki wódki. Mieszkamy na wysokości 1300m, widoki wokół fantastyczne, odpoczywamy.

Po dziewięciu dniach dotarliśmy do celu naszej podróży, spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem, nie ma tu udawanej uprzejmości, Ci ludzie gości traktują niespotykanie życzliwie.

Cała ekipa jest w super nastroju, jutro w góry na wycieczkę. Idziemy spać.

Ważna informacja dla motocyklistów, traktują nas na drogach wyjątkowo, wszyscy ustępują drogi, przepuszczają na skrzyżowaniach, policja pozdrawia. Jacek ma same kłopoty samochodem, znowu mandat w Osetii, kolejny policjant wmawia mu że przekroczył prędkość ( znak 70 ale policjant twierdzi że 40), zdjęcie busa zrobili w Osetii i wmawiali, że przekroczył ciągłą linie i oni mu prawo jazdy zabiorą na trzy lata.

Wniosek taki, na Kaukaz tylko motocyklem i to im większa grupa tym lepiej. My jedziemy w osiem motocykli, to optymalnie, nie ma kłopotu na drodze a banda już niemała.Przez 4000 km nie zatrzymał na żaden patrol policji a było ich niemało.

Kolejne dwa dni spędzimy w okolicy, jutro chcemy pojechać do Czeczeni do Groznego.

Pozdrawiamy wszystkich, trzymajcie za nas kciuki, do zobaczenia.